| Ranger |
piątek, 13 lipca 2018
sobota, 13 stycznia 2018
Sen o przyszłości
Sen o przyszłości wynikający z podświadomości. Takich jeszcze nie miewałam.
Miałam sen nad ranem. Byłam w jakimś mrocznym miasteczku na
starówce. Miałam wrażenie, że jest to Kołobrzeg. Narzeczona syna radośnie
podbiegła do mnie pokazując mi jakąś figurkę ze słowami "tylko
ostrożnie bo to kruche". Było jak z wosku. Wzięłam w rękę i
zaczęłam się przyglądać. Obok chodził jakiś śliczny dziwny
kotek. Futerko miał w paski jak z dredów. Był sam. Bał się i szukał kogoś. Postanowiłam go
przygarnąć. Poprosiłam dzieci aby się pospieszyły to zjemy
sobie jakiś smaczny obiad na mieście aby nie gotować w domu
ponieważ jest już dość późno. Syn zniknął gdzieś z
kotkiem. Okazało się, ze znalazł mu właścicieli. Córka z narzeczoną syna podbiegły do mnie nakładając mi na ramiona kilkanaście (nie
pamiętam co to było, jakieś piłeczki ) jakiś przedmiotów. Były
nieduże i lekkie. Zaczęły mi się wysypywać z ramion. Próbując
je łapać niechcący zgniotłam figurkę. Zrobiło mi się przykro.
Narzeczona syna patrzyła na mnie z miną smutną. Dostałam mentalny przekaz.
Przecież ta duża część po lewej to syn, ta mniejsza po prawej
to synowa a malutki odłamek z góry to ich maleństwo. Wszyscy mieli
zdziwione miny. Sen się urwał.
sobota, 30 grudnia 2017
Podsumowanie 2017
Podsumowanie
roku 2017
Same straty. Śmierć Mamusi w czerwcu i Miyki w październiku. Obie odeszły 20 dnia miesiąca. Zastanawiające...
Wiele stresu i goryczy. Od czerwca bieganie po
lekarzach, które nic nie wniosło. Nawet papierów do sanatorium nie
udało mi się załatwić. Mam umówioną wizytę na styczeń 2018
roku.
W pracy działy się okropne rzeczy. Problemy , oszustwa i manipulacje. Nie spodziewałam się, że może być źle aż do takiego stopnia. Zwątpienie i apatia. Demencja i alkoholizm wokół mnie. Mieszanka wprost wybuchowa. Mam dość takiego życia i działań wbrew sobie. Paskudne pasożyty ...zasilajcie się sami. Zapisane więc działa!
Problemy z ojcem... Brak czasu dla siebie. Smutek, żal i monotonia dnia. Praca, obowiązki i odrobina czasu na sen. Żałosne! Pora na zmiany!
Grudzień z Miluszkiem. Wzięłam nowego, malutkiego koteczka. Okazało się, że choruje na koci katar. Wzięcie Cudaczka okazało się jednak jedyną szczęśliwą okolicznością, jaka mnie w tym roku spotkała.
Brak nadziei na lepsze jutro. Same cierpienia. Smutek i apatia. Tak kształtował się 2017 rok. Było wielce prawdopodobne , że własnie taki będzie. Ataki na oświeconych i próby przechwycenia na ciemną stronę. Takie przekazy podawała większość jasnowidzących na ten rok. To co było moim udziałem było wprost nie do opisania. Żałosne pasożyty wygrały... Mam nadzieję, że więcej nie będę musiała uczestniczyć w takim procederze. Okropność. Pasożyty zasilajcie się sami.
Miluszek na przełomie roku. Prezent dla mnie na lepsze jutro. Pastelowy maluszek jak światełko na nowe czasy. Z nadzieją na 2018 rok.
sobota, 9 grudnia 2017
Nowe dzieciątko w rodzinie
Malutki koteczek wzięty z domu tymczasowego. Niestety chory na koci katar. Pierwszy dzień naszej znajomości był dla niego pełen strachu i cierpienia, Obce miejsca dziwni ludzie. Dwa zastrzyki w malutki tyłeczek. Pigułka do gardła na odrobaczenie i zakrapianie oczu. Bardzo się bało maleństwo ale u doktora płakało tylko chwileczkę, Na zewnątrz było zimno. Wtulił się w kocyk i tylko oczka wyglądały z obawą, czy wszystko będzie w porządku.
W domku nowa mamusia nakarmiła, pozwoliła się pobawić i spać w swoim łóżeczku. Było cieplutko. nowa mamusia głaskała i głaskała a ja smacznie mruczałem uspokojony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)