sobota, 13 stycznia 2018

Sen o przyszłości

Sen o przyszłości wynikający z podświadomości. Takich jeszcze nie miewałam.

Miałam sen nad ranem. Byłam w jakimś mrocznym miasteczku na starówce. Miałam wrażenie, że jest to Kołobrzeg. Narzeczona syna radośnie podbiegła do mnie pokazując mi jakąś figurkę ze słowami "tylko ostrożnie bo to kruche". Było jak z wosku. Wzięłam w rękę i zaczęłam się przyglądać. Obok chodził jakiś śliczny dziwny kotek. Futerko miał w paski jak z dredów. Był sam. Bał się i szukał kogoś. Postanowiłam go przygarnąć. Poprosiłam dzieci aby się pospieszyły to zjemy sobie jakiś smaczny obiad na mieście aby nie gotować w domu ponieważ jest już dość późno. Syn zniknął gdzieś z kotkiem. Okazało się, ze znalazł mu właścicieli. Córka  z narzeczoną syna podbiegły do mnie nakładając mi na ramiona kilkanaście (nie pamiętam co to było, jakieś piłeczki ) jakiś przedmiotów. Były nieduże i lekkie. Zaczęły mi się wysypywać z ramion. Próbując je łapać niechcący zgniotłam figurkę. Zrobiło mi się przykro. Narzeczona syna patrzyła na mnie z miną smutną. Dostałam mentalny przekaz. Przecież ta duża część po lewej to syn, ta mniejsza po prawej to synowa a malutki odłamek z góry to ich maleństwo. Wszyscy mieli zdziwione miny. Sen się urwał.  

sobota, 30 grudnia 2017

Podsumowanie 2017

Podsumowanie roku 2017
      Same straty.  Śmierć Mamusi w czerwcu i Miyki w październiku. Obie odeszły 20 dnia miesiąca. Zastanawiające... 
       Wiele stresu i goryczy. Od czerwca bieganie po lekarzach, które nic nie wniosło. Nawet papierów do sanatorium nie udało mi się załatwić. Mam umówioną wizytę na styczeń 2018 roku.
      W pracy działy się okropne rzeczy. Problemy , oszustwa i manipulacje. Nie spodziewałam się, że może być źle aż do takiego stopnia. Zwątpienie i apatia. Demencja i alkoholizm wokół mnie. Mieszanka wprost wybuchowa. Mam dość takiego życia i działań wbrew sobie. Paskudne pasożyty ...zasilajcie się sami. Zapisane więc działa!
      Problemy z  ojcem... Brak czasu dla siebie. Smutek, żal i monotonia dnia. Praca, obowiązki i odrobina czasu na sen. Żałosne! Pora na zmiany! 
        Grudzień z Miluszkiem. Wzięłam nowego, malutkiego koteczka. Okazało się, że choruje na koci katar. Wzięcie Cudaczka okazało się jednak jedyną szczęśliwą okolicznością, jaka mnie w tym roku spotkała. 
       Brak nadziei na lepsze jutro. Same cierpienia. Smutek i apatia. Tak kształtował się 2017 rok. Było wielce prawdopodobne , że własnie taki będzie. Ataki na oświeconych i próby przechwycenia na ciemną stronę. Takie przekazy podawała większość jasnowidzących na ten rok.  To co było moim udziałem było wprost nie do opisania. Żałosne pasożyty wygrały... Mam nadzieję, że więcej nie będę musiała uczestniczyć w takim procederze. Okropność. Pasożyty zasilajcie się sami. 
       Miluszek na przełomie roku. Prezent dla mnie na lepsze jutro.  Pastelowy maluszek jak światełko na nowe czasy. Z nadzieją na 2018 rok. 

sobota, 9 grudnia 2017

Nowe dzieciątko w rodzinie


Malutki koteczek wzięty z domu tymczasowego. Niestety chory na koci katar. Pierwszy dzień naszej znajomości był dla niego pełen strachu i cierpienia, Obce miejsca dziwni ludzie. Dwa zastrzyki w malutki tyłeczek. Pigułka do gardła na odrobaczenie i zakrapianie oczu. Bardzo się bało maleństwo ale u doktora płakało tylko chwileczkę, Na zewnątrz było zimno. Wtulił się w kocyk i tylko oczka wyglądały z obawą, czy wszystko będzie w porządku. 
W domku nowa mamusia nakarmiła, pozwoliła się pobawić i spać w swoim łóżeczku. Było cieplutko. nowa mamusia głaskała i głaskała a ja smacznie mruczałem uspokojony.

piątek, 17 listopada 2017

Nowy komputerowy malunek

2017-11-16
Pobawiłam się wczoraj w komputerze. Taki oto efekt. Wbrew pozorom wymaga precyzji. Może kiedyś się nauczę obsługiwać sprzęcik i program. Chęci są...czasu niestety brak.